Bookmark and Share
other social media facebook myspace youtube muzzo
WPISZ SIĘ DO KSIĘGI GOŚCI!
NASZE LOGO DO POBRANIA

TEMAT: "Jesienny blues w Białymstoku" czyli relacja z wyprawy na wschód!

      Nadszedł czas, abyśmy podzielili się wrażeniami z wypadu do Białegostoku, który na zawsze zapadnie nam w pamięć jako świetna impreza. Tak, to chyba najlepsze słowo, żeby oddać klimat wyjazdu - IMPREZA. Mimo, że koncerty jakie daliśmy miały wielką rangę i były dla nas bardzo ważne od samego początku eskapady panował wspaniały nastrój skłaniający nas do świetnej zabawy. Na samym początku naszej podróży daliśmy koncert 24.11. na imprezie zamkniętej dla zaprzyjaźnionej firmy Mondi. Granie bardzo udane, ludzie przemili, biesiada przednia. Rankiem 25.11 wyruszyliśmy do Białegostoku i rozpoczęliśmy swoją "wschodnią przygodę".

      Pierwsze wrażenia po wejściu do klubu, gdzie wieczorem mieliśmy dać koncert w ramach festiwalu Jesień z Bluesem były na prawdę wspaniałe. Klub Fama (bo tam graliśmy) jest połączeniem profesjonalizmu i dobrego smaku. Świetne warunki - obsługa techniczna, sprzęt, scena oraz zaplecze socjalne doskonale uzupełnione fantastycznym wystrojem na prawdę mogą wprawić w zachwyt. Jak tylko poznaliśmy się bliżej z organizatorami i akustykami, od razu wiedzieliśmy, że w tym miejscu dziać się będą piękne rzeczy ;-) Próba i zakwaterowanie w urokliwym hoteliku przebiegły wzorowo, a czas do wieczora zleciał szybko (na prawdę szybko:-))

      Do Famy powróciliśmy ok. godz 20.00, żeby uczestniczyć w Festiwalu. Jak zwykle spotkaliśmy mnóstwo kumpli, bliższych i dalszych znajomych oraz oczywiście ludzi napotkanych po raz pierwszy. To na prawdę piękne móc spotykać w jednym miejscu tyle osób autentycznie żyjących MUZYKĄ. Frekwencja podczas naszego koncertu przerosła nasze najśmielsze oczekiwania - klub wypełniony był po brzegi. Oczywiście jak zawsze podczas festiwalowych występów nie zabrakło znamienitych gości. Pierwszą niespodzianką był Minix, beatboxer (to taki gość, który symuluje bit perkusyjny za pomocą głosu, do mikrofonu), który wcześniej występował gościnnie z trio Marka Makarona. Z Markiem i jego ekipą poznaliśmy się tuż przed naszym koncertem przy barze (a jakże). Minix okazał się niesamowicie uzdolnionym człowiekiem, który mimo odmiennych fascynacji muzycznych po prostu czuje bluesa. Wykonaliśmy spontanicznie "Janka" i możecie nam wierzyć, że to był ogień. Nieco później na scenie zapanował prawdziwy szał bo swoją obecnością zaszczycili nas arcymistrzowie harmonijki ustnej. Mowa o Michale Kielaku, Łukaszu Wiśniewskim i Tomku Kamińskim, którzy szerzej znani są jako Harmonijkowy Atak. No i rzeczywiście zaatakowaliśmy - "Mustang Sally" mili państwo w wykonaniu ZF i Harmonijkowego Ataku na długo zapadnie w pamięć naszą i gości festiwalu. Nie musimy chyba wspominać, że to był dopiero początek wspólnej zabawy z przesympatycznymi muzykami Ataku. Po całym zajściu scenicznym do wesołej kompanii przyłączył się również Szymon Szopiński (Boogie Boys), a dalej to już tylko legenda :-) Podobno przez kolejną dobę kwartet Kielak, Stanny, Szopiński, Iwicki widywany był w wielu zakątkach Białegostoku, gdzie szerzył dobrą nowinę i ku uciesze towarzystwa głośno rozkręcał imprezę :-D

      Kolejny dzień od rana wymusił na nas pełną mobilizację ponieważ musieliśmy przygotować się na bardzo ważny występ w Studio "Rembrant" Polskiego Radia Białystok. Tutaj również spotkały nas same miłe niespodzianki. Ekipa radiowców składała się z profesjonalnych i przesympatycznych panów. Kolejnym zaskoczeniem dla nas był fakt, że w studio koncertowym zjawiło się na prawdę dużo słuchaczy. Dzięki temu grało nam się dużo lepiej, bo nie tylko do mikrofonów i realizatorów, ale także dla żywej, wspaniale reagującej publiczności. Efekt naszych starań w studio "Rembrant" został zarejestrowany i być może niebawem ukaże się w postaci albumu "na żywo". Po koncercie udaliśmy z powrotem do Famy (ale zaskoczenie co? :-P) na występ gwiazdy festiwalu czyli... Harmonijkowego Ataku!!! Panowie dali niesamowity, energetyczny koncert, który oczywiście odpowiednio uczciliśmy podbijając Białystok :-D

      Po powrocie do domu nie pozostało nam nic innego jak tylko przybić sobie wielkie, górne piątki i wzajemnie pogratulować wyjazdu. Jako ZF zdaliśmy egzamin i jesteśmy z siebie dumni. Potrafiliśmy połączyć pełną mobilizacje z doskonałą zabawą, ale cóż - taką mamy pracę :-) Podbój Białegostoku na zawsze zapamiętamy jako chwile spędzone na wesoło, wśród ludzi, którzy są przyjaźni, ciekawi, weseli i nam życzliwi. Doskonałym przykładem na to, jak bardzo pozytywnych ludzi można spotkać na Białostockich imprezach jest "Bluesowy Dziadek" - człowiek, którego pasją jest podróżowanie i udział w bluesowych imprezach. Dziadek zbiera harmonijki od muzyków na koncertach. Ma już sporą kolekcję, a do każdego eksponatu dołączony jest autograf z dedykacją. Po wypadzie do Białegostoku kolekcja została uzupełniona o harmonijkę Iwisia. Są na tym świecie ludzie mający pasję, wyobraźnię i chęć do życia, a wielu z nich spotkaliśmy podczas podróży do Białegostoku. Nie możemy się doczekać kolejnej wyprawy na wschód. Tak FLOW zagościł na dobre i tak już zostanie.

Rodzina ZF

Data: 18.12.2011r. Autor: ZF
www.zydecoflow.pl © 2010 All rights reserved.
code+design: ToHajduk www.tohajduk.com